Pies Kawelin

Przy głównej alejce miejskiego parku w Białymstoku stoi kamienna rzeźba przedstawiająca niezbyt urodziwego, wyszczerzonego psa. Wiąże się z nią niezwykła historia o przedwojennym ziemianinie, działaczu społecznym i sportowym, ekstrawaganckim bywalcu eleganckich rautów – Mikołaju Kawelinie.

Ten pułkownik armii carskiej wszedł przez koligacje rodzinne w posiadanie majątku ziemskiego obejmującego część Dojlid, Majówkę, Rafałówkę, Kamionkę i kilka innych wsi położonych na wschód i południowy wschód od Białegostoku. Po I wojnie światowej pozostał w Białymstoku i rozpoczął swoją działalność na rzecz rozwoju sportu kolarskiego (był organizatorem pierwszego wyścigu kolarskiego wokół miasta, fundował nagrody dla zwycięzców różnych dyscyplin sportowych). Został wreszcie współzałożycielem sławnego dziś klubu piłkarskiego Jagiellonia.

Mikołaj Kawelin był zamożny i nie stronił także od dobrej zabawy, dlatego prasa rozpisywała się o jego licznych ekstrawagancjach (miał np. własny apartament w białostockim hotelu Ritz, ponoć raz konno wjechał do restauracji itp.). Znany był także w świecie białostockiej bohemy artystycznej i miał sporo znajomych wśród tutejszych artystów.

Mieszkał w majątku Majówka i tam też trzymał swoje psy, a jednym z nich był uroczo-brzydki mopsik.

I teraz łączymy fakty: piesek i znajomi w świecie artystycznym? To musiało zaowocować jakimś zabawnym wydarzeniem 😉 Tak oto w roku 1936 w pracowni Piotra Sawickiego powstała rzeźba „Pies Kawelin” lub „Pies Kawelina”. I tak naprawdę do dziś nie wiadomo, czy wzorem dla rzeźby był mopsik Kawelina, czy sam Kawelin, którego twarz, jeśli spojrzymy na archiwalne zdjęcia, no cóż, prawie w 100% jest zbieżna z kamiennymi rysami pieska J

Oryginalna rzeźba została ustawiona w ogrodach Branickich, naprzeciwko katedry, ale zaginęła podczas II wojny światowej. Losy samego Mikołaja Kawelina nie były lepsze – musiał wraz z żoną uciekać do Warszawy i zmarł tam w 1944 roku.

W 2005 r. w ramach przywracania pamięci o tym zasłużonym białostoczaninie artystka plastyk Małgorzata Niedzielko wykonała kopię rzeźby Sawickiego. I kopia ta do dziś jest jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów w Białymstoku. Z naszą kamienną maskotką fotografują się i turyści, i lokalsi 😉


Stary kościół farny

To najstarsza murowana budowla w Białymstoku. Jeszcze starsza niż barokowe założenie pałacowe, a fundował ją właściciel białostockich dóbr w XVII wieku, Piotr Wiesiołowski Młodszy. Budowę rozpoczęto prawdopodobnie na miejscu wcześniejszej świątyni w 1617 roku, a wyświęcenia dokonano w 1626 r. To jeden z nielicznych w całym województwie zachowanych obiektów w stylu późnorenesansowym, półbaszty dodają świątyni charakteru obronnego, ale już wnętrze pokazuje barokowy przepych. Przebudowy wnętrza i wyposażenia świątyni dokonał bowiem już późniejszy właściciel miasta, Jan Klemens Branicki.

Stary kościół farny jest naszą perełką jeśli chodzi o architekturę, ale to także jeden z najistotniejszych obiektów z punktu widzenia historii Białegostoku. W tutejszej krypcie pochowana została ostatnia przed rozbiorami właścicielka miasta Izabela z Poniatowskich  Branicka, a we wnętrzu kościoła znajdują się pomniki serc Jana Klemensa Branickiego oraz jego ojca i babki, Stefana Mikołaja Branickiego i Katarzyny Scholastyki z Sapiehów.

Tutaj także, w starym kościele, miało miejsce doniosłe wydarzenie: po raz pierwszy rozbrzmiały „Pieśni nabożne” Franciszka Karpińskiego zanim zostały wydane drukiem w 1792 roku. Swoją prapremierę miała tu m.in. jedna z najpiękniejszych polskich kolęd „Bóg się rodzi…”.

O fundatorze świątyni, Piotrze Wiesiołowskim, przypomina kartusz herbowy, który pierwotnie umiejscowiony był na jego nagrobku, ale w trakcie rozbudowy świątyni na początku XX wieku został wmurowany w zewnętrzną ścianę. Przedstawia on herby Wiesiołowskich „Ogończyk” i Wołłowiczów „Bogoria” (na górze), oraz babek Wiesiołowskiego ze strony matki „Jastrzębiec” i „Korczak”.


Mural „Babcia Eugenia”

Obok „Dziewczynki z konewką” należy do najbardziej znanych wielkoformatowych murali w Białymstoku. Historia jego powstania jest fascynująca. Od ponad 10 lat odbywa się w Białymstoku kultowy festiwal muzyki elektronicznej – Up To Date Festival. Od kilku lat organizatorzy zapraszają na festiwal osoby starsze oraz zachęcają młodszych uczestników do wysyłania pocztówek swoim babciom, dziadkom, bliskim. W 2019 roku ekipa kreatywna festiwalu wraz z artystami z Good Looking Studio  przy wsparciu finansowym Łomża Jasne Pełne i Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego stworzyła mural „Wyślij pocztówkę do Babci”, na którym sportretowana została pani Eugenia, babcia jednego z organizatorów akcji. Wymowa murala jest cudowna w swej prostocie, a jednak wygląda na to, że w dzisiejszych czasach trzeba przypominać o potrzebie podtrzymywania więzi rodzinnych.

Filmik: Babcia Eugenia ogląda mural po raz pierwszy https://www.youtube.com/watch?v=rLuuo6DHUJ4